czwartek, 27 lipca 2017

12. Berzerk

Co dzisiaj... W sumie niewiele. Nie chcę tu opowiadać szczególnie o swoim życiu prywatnym, bo już kilka razy za dużo powiedziałam w Internecie i przez moją nierozwagę nieodpowiednie osoby wiedzą o mnie rzeczy, których nie powinni wiedzieć.
Mam duży problem z dobijaniem limitów. Dzisiaj nie zjadłam nawet połowy tego, co mogłam :D
Sądzę, że po niedzieli przejdę już na spokojnie na AiT. Nie będę na HSGD 21 dni, bo limity są dla mnie o wiele za duże i to nie ma po prostu sensu.
Zrobiłam dzisiaj podstronę na blogu, z moimi pomiarami z całego okresu pro-any. Przeszukałam tyle stron, notatek, spisów i wszystkiego, co się da, aby to znaleźć... Wszystkie wyniki są uporządkowane chronologicznie, a nawet kolorystycznie :) Jeżeli ktoś jest ciekawy, daję wam link, ale nie przestraszcie się, nie osiągnęłam jakichś super wyników, moje najniższe BMI to było 17.94.

Dobra, dobra, a teraz czas na bilans:
27 lipca 2017 HSGD dzień IV
- banan 97 kcal
- wafel ryżowy + hummus 64 kcal
- zupa krem z brokuła + kuskus 157 kcal
- pieczywo chrupkie 3 kromki 60 kcal
- hummus + kawałek ogórka 50 kcal
Razem: 428kcal / 1000kcal

Co do moich różowych włosów... Niestety nie dodam zdjęcia, mogę co najwyżej prywatnie dać link do instagrama. Naprawdę mam już trochę fobię na punkcie publikowania swojej osoby w Internecie pod takimi ciężkimi tematami. Już jedna dziewczyna z mojego fandomu wie o pro-anie i dała mi to bardzo do zrozumienia kiedyś. Także, ten. Nie ma szans, abym opublikowała swoją twarz na tym blogu.
A, ostatnio zaczęłam brać Biotebal, taki suplement na wypadanie włosów, bo tracę ich przerażającą ilość. Dodatkowo używam szamponu z białym łubinem z Yves Rocher przeciwko wypadaniu włosów. Świetnie pachnie, aż miło się myje głowę :) Zobaczymy, jak zadziałają. Odżywkę kupiłam zwykłą z Biedronki po promocji, Garnier Goodbye Demage, bo kiepsko z kasą i muszę oszczędzać trochę... Ostatnio w ogóle rzuciłam pracę i teraz szukam nowej.
Jeżeli ktoś to czyta, zostawcie po sobie znak, napiszcie co u was, jak się czujecie, jak się trzymacie na dietach :)
Pozdrawiam ♥
Nie od razu Rzym zbudowano. Nie poddawaj się. 



2 komentarze:

  1. Jakie miałaś cudowne BMI :* Piekny bilans *.* Z tymi włosami, to raczej chodziło mi o same włosy, ewentualnie z zasłoniętą lub odkręconą twarzą :D Witam w klubie poszukiwaczy pracy! XD Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, nie mogę dodać komentarza na twoim blogu, więc pozwól, że po milionie prób na obu telefonach i obu wersjach stron (komputerowej i mobilnej), dodam go tutaj :c

    Wydaje mi się, że jesteś troszeczkę przewrażliwiona :c ale to normalne przy takich bilansach i pro-anie zdarzają się humorki, łatwo nasz wyprowadzić z równowagi i w ogóle... Ale postaraj się być bardziej wyrozumiała dla ludzi 🖤 i wiesz, nie chodzi mi o to, że jesteś zła czy coś (bo przechodziłam nie raz przez to samo i też mieszkałam w rodzinnym domu). Po prostu jeżeli będziesz spokojniejsza, jeżeli będziesz częściej się uśmiechać, omijać kłótnie i nie przejmować się wszystkim, tylko starać się na spokojnie rozwiązywać problemy, będziesz szczęśliwsza :) będziesz mieć więcej sił, motywacji, życie przestanie ci uciekać przez palce... Spróbuj 🖤 ja też mam wielkie problemy z nerwami, jestem przewrażliwiona i bardzo szybko się irytuję, dosłownie w kilka sekund, więc doskonale cię rozumiem :(
    Co do przyjaciółki, zamiast rozpaczać, spróbuj odnowić z nią kontakt! Ludzie często boją się zrobić pierwszy krok i napisać jako pierwsi, czasem trzeba włożyć swoją dumę do kieszeni i im pomóc! Nie pozwól, aby kłótnia rodziców przekreśliła taką piękna przyjaźń!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń